Zamawia jedną kawę, rozkłada laptopa i siedzi cztery godziny przy stoliku. Dla wielu właścicieli kawiarni to codzienność, która przekroczyła już granice gościnności. Coraz więcej lokali wprowadza strefy bez laptopów, by skończyć z darmowym coworkingiem pod przykrywką zamówienia espresso. Koniec z pracą przy kawie przez kilka godzin

– Kawiarnia to nie biuro. Jeśli ktoś potrzebuje miejsca do pracy, niech wynajmie coworking – mówi właściciel znanej kawiarni w Warszawie. – U nas za jedną kawę chce mieć dostęp do stolika, prądu, Wi-Fi i obsługi przez pół dnia? To absurd.

Pierwsze ograniczenia wprowadzono w Warszawie – STOR Cafe, Coffeedesk i Ministerstwo Kawy mają wyznaczone strefy bez komputerów, szczególnie w weekendy. W Poznaniu kawiarnia Taczaka 20 zakazała pracy na laptopach całkowicie w soboty i niedziele.

Kawiarnie bez laptopów? Nowy trend rozprzestrzenia się poza Warszawę

Reakcje są podzielone. Część klientów dziękuje – mogą usiąść i porozmawiać, nie czując się jak w open space. Inni, szczególnie freelancerzy, narzekają na „dyskryminację”.

– Mam kilkanaście stolików. Jeśli jeden zajmuje ktoś przez 5 godzin, bo „pracuje”, to ja tracę pieniądze. Kawiarnia to nie darmowe biurko – podkreśla właściciel lokalu w Trójmieście.

Trend się rozprzestrzenia. Świnoujście, Kraków, Gdańsk – właściciele mają dość. Nadchodzi nowa era: kawa tak, praca niekoniecznie.

Koniec z pracą przy kawie przez kilka godzin